czwartek, 12 maja 2016

O serialu Downton Abbey uwag kilka. Oraz o arystokratycznym syndromie 'Dlaczego nie'

Zaprawdę, powiadam wam: nie oglądajcie tego serialu, jeśli w waszych żyłach płynie choć mikropromil szlacheckiej krwi. Choćby epizod arystokratyczny zdarzył się waszemu drzewu genealogicznemu dawno i tylko w pobocznej, złamanej gałęzi waszego pradziada.












 
Gdyż albowiem po sezonie z Downton Abbey się wam ten gen uaktywni. Będziecie wieczorem siadać na krawędzi łóżka i czekać, aż przyjdzie pokojówka zdjąć z was ubranie i rozczesać waszego kołtuna. Będziecie rano siadać na krawędzi łóżka i czekać aż pokojówka założy na was ubranie. I przyniesie tacę ze śniadaniem. I odbierze dyspozycje dotyczące obiadu („jagnięcina w cielęcinie na plastrze dziczyzny” – a co!). Zaczniecie przebierać się do kolacji w stroje, które do tej pory zakładaliście na sylwestra. Ciągle będziecie czekać na dźwięk gongu porządkującego wasze życie, gdyż wyznaczającego pory posiłków, wizyt w toalecie i ablucji. Ciągle będzie się wam wydawać, że coś was omija. COŚ, co wam się należy. I ciągle wam się nie będzie zdarzać to, co się wam należy. Na przykład bale na cześć i wyjazdy do Londynu, żeby posiedzieć. I ciągle będzie wam towarzyszyć pytanie: NO ALE JAK TO? Jak mam dalej pracować na umowę o dzieło za 399 zł netto? Dlaczego nawet w mojej komórce nie ma dźwięku gongu? Dlaczego nie mogę postrzelać w sobotę do kaczek we mgle? Gdzie są konie i w diamentach całe skronie?

Dlaczego nie mogę być smutna stojąc na tle regału pierwszych wydań Szekspirca oprawnych w skórę? W rękawiczkach raczej jedwabnych niż gumowych do mycia kibelka?





















A tak to.
W sobotę, kiedy będziecie polerować plastikowe sztućce jednorazówki i osobiście wygarniać kurz spod szafek ajkejowych i robić pranie rozciągniętym bawełnianym szmatom z sieciówek, zrozumiecie, że trzeba zapomnieć o tym serialu. Zrobić kanapkę z gumowego  pseudopieczywa, zjeść chińską zupkę z proszku i iść spać. A potem wstać i żyć dalej.

Jeszcze dzisiaj nie usiadłam, ale na takim foteliku to bym godzinami.  





















To nie jest, rzecz jasna, serial wysoce rewelacyjny pod względem fabularnym. Jest jednak kolejnym projektem twórców genialnego (filmu) Gosford Park, który szczerze polecam, bo cudownie oddaje dekadencki niuans ostatków arystokracji. W mrocznym sosie kryminalnej intrygi. Właściwie to ten film jest obowiązkowy! Proszę natychmiast przestać to czytać i iść obejrzeć :). Zapytać sir Torrenta czy by nie zaserwował, czy jak tam to załatwiacie, nieprawdaż.

Dlaczego mogę jadać posiłki w poliestrze a nawet nago i nie dostanę od tego obstrukcji ani nawet migreny?














Wizualnie pożywiam się zatem zaserwowaną w Downtonie scenografią, na zasadzie szczepionki, odkąd zrozumiałam, że w najbliższym czasie nie wydostanę się z objęć domostwa niemal klon w klon przypominającego to z Podziemnego kręgu (minus Brad Pitt i zapasy napalmu domowej roboty w piwnicy ;). Poza tym zgrabnie skrojone role zawsze się obronią, a tu dobrych aktorów, postaci i kwestii a few fiuu. 
Zwłaszcza Maggie Smith jako leciwa arystokratka (ale z pazurem), która nie chce się pogodzić z nastaniem nowej ery. Z sezonu na sezon pojawia się w Downton Abbey coraz więcej kolektywnego wzdychania, że ‘Mujeju, czasy podziałów klasowych odchodzą do przeszłości i mujeju, niedługo nikt nie będzie ubierany przez pokojówki mieszkając w takich dużych domach’. Jest w tym coś aktualnego, ten duch przemian czający się między cząsteczkami tlenu i azotu naokoło nas, zwłaszcza teraz, gdy Europa spuchła troszkę od uchodźców i ogólnie to nie wiadomo czy chrześcijaństwo się tutaj uchowa jako jakaś wiążąca ideologia.Albo taka monogamia.

Dlaczego mój papcio-dziad nie nosił czerwonego trykotu oraz cylindra siedząc na Arabie?
Dlaczego ja w ogóle nie wiem co to jest trykot?















Dlaczego nikt nie nosi za mną walizeczek i szklaneczek?

Dlaczego skwaszony majordomus nie inwentaryzuje mi win? Dlaczego ja w ogóle win nie posiadam w piwniczce? Tylko spirytus mrówczany w łazience?
Gdzie jest  pokojówka z moim szlafroczkiem, który sam się przecież nie przyniesie?





















Dlaczego nie mam szofera z potężnymi udami i klatą od której rozlazły się guziki?





















Dlaczego nie mogę mieć większego kucyka przytroczonego do zadka a nie tylko małego na głowie?





















Dlaczego nie mam kawalera w białym czepku urodzonego a zasobnego w pół auta?
Dlaczego w czasie gdy to piszę, moja służba nie knuje i nie intryguje w swojej służbowej kanciapie ?

Dlaczego, dlaczego ja się pytam?

Ostatnio rozmawiałam z nowym znajomym. Temat zszedł na psy rodzinę, korzenie i pochodzenie.
Wyznałam (nieśmiało, skromnie spuściwszy powieki), że pochodzę z upadłej szlachty.
- No, że z upadłej to widzę! – powiedział rozglądając się wymownie. – A czy ze szlachty to nie umiem stwierdzić.
Cóż. 

A pamiętacie taki stary serial BBC 'Pan wzywał Milordzie?'. Ciekawam czy coś, co wydawało mi się zabawne w nastolęctwie, zdałoby mi się takim i obecnie.

51 komentarzy:

  1. obejrzyj sobie, albo oglądnij, jak mówią na Południu, jakieś "Korzenie" albo "Niewolnicę Isaurę", może powstaną wówczas pytania np. gdzie moje kajdany? dlaczego mnie nie chłoszczą?... hmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ciągle gubię biżu, w tym bransoletki oraz ciągle sobie zadaję to ostatnie pytanie, jednakże to temat na inną dyskusję ;)

      Usuń
    2. no tak... ale za to szykuje się defilada?

      Usuń
  2. Serial"Pan dzwonił Milordzie?" mam nagrany na kasetach video (taki starożytny wynalazek. Kilka razy do niego wracałam i zawsze śmieszy mnie tak samo - to jeden z tych filmów, które nie tracą klasy z biegiem lat.
    A jest w nim jednak inne spojrzenie na angielską drabinkę społeczną; w dodatku ironiczne spojrzenie samych Anglików - niestety, Polacy nigdy nie patrzą na siebie i ziomków z takim dystansem. To jednak sto procent wrednej złośliwości w złośliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ wszscy Polacy uwielbiają bez przerwy ironicznie narzekać w na wszystkich Polaków, można domniemywać, iż jest to przejaw najdalej posuniętego dystansu do samych siebie.
      zaś w odpowiedzi na to 'nigdy' wystarczy rzucić choćby hasło "Pan Tadeusz", hm?

      Usuń
    2. "Pan Tadeusz"? - chyba raczej filmowy, bo nie podejrzewam masowego czytania Mickiewicza w ramach relaksu i dla odprężenia :) Tak z ręką na sercu - kto czytał "Pana Tadeusza"?

      O tak daleko posunięty dystans do samych siebie nie podejrzewam Polaków. Może rzeczywiście słowo "nigdy" to przesada (patrząc daleko w przeszłość), ale do współczesności chyba pasuje.

      Usuń
    3. Z ręką na sercu - czytałam "Pana Tadeusza"

      Usuń
    4. czytałem, ale bez ręki na sercu, nie ma potrzeby aż tak wczuwać się w pomnik Autora, za to kilkakroć.

      zresztą, nie zrozumieliśmy się.
      jeśli nie "Pan Tadeusz", to - weźmy przykład pierwszy z brzegu - film "Wesele" Smarzowskiego, o, albo "Dzień Świra". czy to ironiczne spojrzenie z dystanem na samych siebie, czy sto procent wrednej złośliwości w złośliwości?

      "O tak daleko posunięty dystans do samych siebie nie podejrzewam Polaków" - wiem.

      Usuń
    5. eh, ja miałem milorda na dvd. Mnie bawiło, ale Martę nie. albo wylądowało to u brata, albo w śmietniku. sprawdzę, od brata da się jeszcze wyciągnąć.

      Usuń
    6. Czytałam 'Pana Tadeusza' i choć nie wyznam gdzie miałam rękę to uważam owegoż za lekturę całkiem przednią.
      Choć nie na raz, lecz w dawkowane w odcinkach.

      Usuń
    7. Z Milordem poczekam jeszcze kilka lat, gdyż na razie nie mam imperatywu wepchnąć go do grafika :)

      Usuń
  3. Nie widziałam ani jednego odcinka. To z powodu bardzo silnej alergii na słowo "serial"... Czy mam się wstydzić, żałować, biczować, czy wpłacić jakąś sumę na konto królowej brytyjskiej? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez mialam taka alergie. dopóki nie zaczelam (juz nawet nie pamietam, od czego).
      :)

      Usuń
    2. To się nazywa alergia przedserialowa, potem mija ;)

      Usuń
  4. Mieszkam jak w " Undergroundzie " minus zapasy broni, ale pochodząc z walczącego chłopstwa i klasy robotniczej nie czuję niestosunku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach!
      (Jak bardzo walczące to chłopstwo? Rozniesło dworaki? ;)

      Usuń
  5. Oooo! To ja juz nawet teraz, ledwo przeczytalam opis, doznaje uaktywnienia tego jednego, zakurzonego genu! Co to bedzie, jak obejrze?!
    Sakreble!

    A "Milord"a pamietam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po obejrzeniu oszaleje ci cały łańcuch ;)

      Usuń
  6. Z założenie nie oglądam już seriali. Kiedyś ktoś namówił mnie na pierwszy (z 28) odcinek "Gliny". Usiadłem przed komputerem, obejrzałem i wstałem ... po 28 godzinach. A co do Twojego serialu. Wina nie piję, lubię prowadzić sam, dźwięk gongu doprowadza mnie do szału, nie lubię cielęciny, wolę suwaki od guzików, więc w zasadzie mógłbym obejrzeć. W zasadzie, gdyż pozostaje jeszcze ta rozbierająca pokojówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrożyzny w tym środowisku serialowym nie ma, a pokojówki są nudno schludne i okutane po fartuszek.
      Glinę pamiętam, gdyż grał tam człowiek z czegośtam ;)

      Usuń
  7. Serial pamiętam, bo jeszcze wtedy zerkałam w TV, ale tego pierwszego nie uniosłam, obejrzałam kilka odcinków w internetach i porzuciłam, chociaż mam tam jakieś szlacheckie korzonki, jednak chyba niezbyt wystarczająco szlacheckie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo, żeby tego serialowego snujca zdzierżyć (minus sceny z Maggie i upadłe pokojówki;) trzeba mieć świętą cierpliwość nieco, zatem warto
      sobie uczciwie odpowiedzieć w swoim sumieniu czy warto unieść i taszczyć.

      Usuń
    2. Nie uniosę, nie teraz, właśnie usiadłam do mini serialu historycznego BBC, Lecę z Ryszardem II, bo fajni chłopcy graja, chociaż język okropnie męczący/stylizowany ;) kiss

      Usuń
    3. Oh, cudne są te anglikańskie miniseriale, nie mam niczego konkretnego na myśli, raczej o ideę.
      No i kostium być musi, choć niekoniecznie językowy.

      Usuń
  8. Do kaczek????!!! Strzelac?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha! To się nazywa czujność! Ha ha ha!

      Usuń
    2. Najlepsza kaczka jest wyluzowana ;)

      Usuń
    3. w buraczkach i w towarzystwie pyzy... ;-)

      Usuń
  9. halo! Przy telefonie pani domu! Ja wiem, co to trykot. To przecież kawałek od antrykotu! Teraz czuję, że me żyły się zaniebieszczyły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trykot to grupowe kocie igraszki, każdy to wie ;)
      Współczuję kłopotów z niedokrwistością ;)

      Usuń
  10. mój gen się uaktywnia tylko, gdy sprzątać trzeba i gdy tęskno mi do podróży i do wykwintnego jedzenia i ciuchów żejapieropad szczęki i małego pałacu, no niechby nawet dworku, a poz tym drobnomieszczańskim czy arystokratycznym życiem pogardzam.
    a gosford park świetny eeh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest taki migający gen.
      Na co dzień wystarczy pamiętać że noże po prawej ;)

      Usuń
  11. Maggie Smith jest w tym serialu fenomenalna, choc sam serial znudził mnie po kilku odcinkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać można stworzyć serial obudowując taką jedną Maggie scenografią ;)

      Usuń
  12. A ja sobie obejrzałam Penny Dreadful i wydaje mi się, że zdjęcia mi się starzeją, coś skrobie w wywietrzniku, i że nocą lewituję...strasznie męczące. Trzeba uważać w co się człowiek wciąga.
    Maggi Smith jest największą atrakcją tego tasiemca, trzeba przyznać, że sprawnie zrobionego. A niedawno przeczytałam książkę, która opowiada o życiu służby w Dowtown Abbey , czyli ta sama historia tyle, że od zaplecza. Też miłe, tyle , że więcej spierzchniętych rąk, kokluszu, wstawania o 4 nad ranem i wyzysku małoletnich. To tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest połączenie nocnej lewitacji i kokluszu, bo spada kołdra. Z drugiej strony wyzysk małoletnich spierzchniętymi rękami to tez nie bułka z masłem.

      Usuń
    2. Nie wiem Gabi po co ty, przy tak plastycznych właściwościach swojej wyobraźni, katujesz się takimi serialami. Albo choć z rańca to oglądaj ;)

      Usuń
  13. Nie...zapomniałam jeszcze żem hrabianka - herbu Drzewica o przydomku rodowym Chochlik. Dlatego odmawiam przebywania w kuchni dla celów innych niż wydawanie dyspozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na litość boską, mamy XXI wiek - dyspozycje można wydawać przez komórkę z salonu!

      Usuń
  14. Muszę przyznać, że ubawił mnie Twój post. Czas seriali mam już za sobą, więc i tego nie znam. Powiem jednak, że wolę swoje życie jakie jest i nie tęsknię za życiem szlacheckim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, ta cudowna integralność chętek i stanu faktycznego. Tak trzymaj i nie trać czasu na jakieś tasiemce z pretensjami ;)

      Usuń
  15. No proszę, a ja się zastanawiałam, czemu własnie po paru już pierwszych odcinkach serialu zaczęłam siadać w wyproście z podbródkiem uniesionym wysoko, a schodząc po schodach usiłowałam podtrzymywać suknię... hmm. Ani razu nie przeszło mi przez myśl, że moglabym się wzdrygać na dżwięk przywołującego dzwonka... A to te geny sie odezwały! O, dzięki ci, droga kuzynko (wszak arystokraci wszyscy spokrewnieni;), za uświadomienie tej prawdy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosz cię uprzejmię, milejdi oraz serdeczne ukłony dla serów ;)
      [Gong!]

      Usuń
  16. Wracając z drogi z górą tobołów, poprzeplatawszy je plecaczkami poczułam się jak dama. Pan z taxi sam wszystko rozlokował, z uśmiechem kazał zająć miejsce.
    Chwilo trwaj....

    Niestety po opuszczeniu taxi rzeczywistość w dwójnasób zaskrzeczała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damy z siatami i tobołami, to tylko u nas, taki lokalny koloryt krajowy wynikły z historii.

      Usuń
  17. a tak swoją drogą - pamiętam "Gosford Park". nawet byłem na nim w kinie, a więc musiało to być lata temu...
    ale film był co nieco spleśniały, takie odniosłem wrażenie...
    więc może lepiej, że nikt nam się nie szwenda po mezzaninie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam jakby to było lata temu, w kinie.
      Spleśniała atmosfera była w filmie, tu się zgodzę, o ile nie masz na myśli spleśniałości fabularnej, bo tu się nie zgodzę.
      Przynoszenie w środku nocy kakała na żądanie to nie szwendanie jest ;)

      Usuń
    2. tak, tak. atmosfera, nie fabuła. kakao w środku nocy? szkodzi.

      Usuń
    3. To nie był złoty wiek mineralnej

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...